599XX, VULCAN I IM PODOBNE

2y ago

1.7K

Właśnie w tym miejscu chcę wspominieć, tak co nieco, o skromnych autkach takich jak: Ferrari 599XX, Lamborghini Elemento czy Aston Martin Vulcan. Choć oczywiście jest ich sporo więcej.

Cóż... Przyjrzyjmy się im obiektywnie. Każde z nich jest przerażająco drogie, za to żadne nie jest (i nie zostanie) dopuszczone do ruchu ani nawet jakiegokolwiek wyścigu. Praktyczność tych zabawek, w skali od 0 do 10, wynosi jakieś -2. A jeśli twoje imię i nazwisko to Jeremy Clarkson spędzisz pół dnia na usadzeniu tyłka w fotelu za kierownicą, o ile producent będzie na tyle chojny żeby wóz wyposażyć w całą.

Miało być obiektywnie więc napomknę tylko, że jest również i pozytywna strona. Skoro dopuszczenia do ruchu brak, to nie musisz się człowieku, męczyć z szukaniem ubezpieczenia OC "za najniższą cenę".

A teraz już czas na małe (i bardzo subiektywne) baty. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że każdy z samochodów zdaje się zasadniczo pełnić rolę zewnętrznego penisa (tylko trochę bardziej błyszczącego i metalowego) swojego właściciela. Wydaje się, że istnieją one tylko na wypadek gdyby, wbrew prawom natury, nie posiadał on własnej wbudowanej parówy i zachodzi potrzeba podreperowania zaniżonej wartości wskaźnika "EGO".

Nie zrozumniecie mnie źle. Nie jestem przeciwny takim pojazdom, po prostu ciężko mi znaleźć jakąkolwiek, choćby odrobinkę, racjonalną przyczynę ich istnienia.

Weźmy na przykład takie Ferrari 599XX. Zasadniczo jest to nic innego jak przegięta i niedopuszczona do czegokolwiek wersja 599GTO, której nawet nie możesz sobie w garażu pooglądać. No tak, prawie zapomniałem, może mieć wspaniały aktywny tylny spojler. Łapka w górę: kto ma samochód za kwotę dużo, dużo, DUŻO niższą niż ta, na tym kawałku włókna węglowego?

A jednak ten wóz jest na tyle postrzelony, że pierwsze co Ci przychodzi na myśl to "chrzanić logikę". Piękno, dźwięk i, nieoszukujmy się, ekskluzywność sprawiają, że po prostu chcesz go mieć. Przestaje mieć znaczenie cena (o ile Cię stać) i nie obchodzi Cię już ból pleców przy wsiadaniu, przecież to przejdzie chwilę po tym jak tylko wóz ruszy.

Sesto Elemento jest bardzo podobne. Jest to tylko (a może aż) przeprojektowana i odchudzona wersja Gallardo. Z jedną róznicą, jak na Lamborghini przystało Elemento jest jeszcze bardziej porąbane niż XX. Tu spojlerek tam jakieś przetłoczenie, ta cholera wygląda jakby leciała dobre 200 chociaż stoi na torze przed boksami.

Czas kończyć, więc do akcji wkracza porcja absurdalnych nie-faktów.

Początek tego tekstu może wskazywać, że nie lubię (czy wręcz nie znoszę) takich samochodów. Jeśli tak właśnie myślisz, to jesteś w błędzie. Właśnie takie wozy jak Vulcan przywracają mi nadzieję i wiarę w ludzi. Każdy z nich jest składany z zamiłowania, a nie jakiegoś karbonu, montowany jest nie rękami ludzi lecz ich pasją.

Celem nadrzędnym przy tworzeniu takich cacuszek zapewnienie jak największej frajdy z jazdy, a nie urwanie kilku kolejnych dziesiątych części litra przy spalaniu. Liczy się piękna ścieżka dźwiękowa z wydechu, a nie jakieś tam żuczki czy motylki. W tych wozach najważniejsze jest "tu i teraz", a później... to się później zobaczy.

Wbrew tekstom z reklamy pewnej gry samochodówki, te auta dają wyraźnie do zrozumienia, że są na świecie ludzie którzy na samochody patrzą inaczej niż większość. Dla nich (tak jak dla mnie) samochody to coś więcej niż tylko zbieranina różnych części, to jest sposób życia.

Jezza byłeś w błędzie. Pasjonat samochodów nie jest gatunkiem wymarłym ale zagrożonym już niestety tak.

Join in

Comments (0)

    YOU MIGHT ALSO LIKE

    Audi takes aim at F1 in their new Formula E ad